Zawisza Rzgów - ŁKS czyli jak zdobyć gola grając przeciwko siedmiu obrońcom

przed spotkaniem
Jadąc na mecz wyjazdowy do Zawiszy spodziewaliśmy się, że będziemy częściej atakować niż koledzy ze Rzgowa, jednak już od początku okazało się, że przeciwnik postawił wyłącznie na obronę. Sześciu obrońców ustawionych w polu karnym i jeden przed nim.

Mimo tego już w drugiej minucie meczu Przemek Płacheta, do którego nie podszedł żaden z gospodarzy, oddał strzał z dystansu i prowadziliśmy 1:0. Ataki trwały całą pierwszą część meczu, jednak następne bramki nie padały. Nie było łatwo sforsować zmasowaną obronę. Dopiero w 19 minucie do przodu ruszył Michał Cichacki, dostał piłkę i podwyższył na 2:0.

Chwilę później piłkę dostał Krzysiek Sut i mimo, iż obrońcy kilkakrotnie blokowali możliwość strzału, trafił pod poprzeczkę. Na pierwszą przerwę schodziliśmy prowadząc 3:0.

W drugiej części meczu nasze ataki trwały nadal, lecz niestety żadnej bramki nie zdobyliśmy, chociaż okazji nie brakowało. Również gospodarzom udało się kilka razy przejść do przodu, lecz bez zagrożenia naszej bramki.

W trzeciej części ponownie nasze ataki. Dużo strzałów, jednak bez efektów bramkowych. Wreszcie strzał Damiana Henca bramkarz odbił przed siebie, do piłki doszedł Przemek Płacheta i było 4:0.

Na koniec Dawid Ziółkowski po indywidualnej akcji ustalił wynik spotkania na 5:0.

Gratulacje !!!

Zawisza Rzgów - ŁKS 0:5

Strzelcy:
Przemek Płacheta x 2 (2, 46 min)
Michał Cichacki x 1 ( 19 min)
Krzysztof Sut x 1 (20 min)
Dawid Ziółkowski x 1 ( 58 min)

Zdjęcia z meczu w galerii.

as