Wysokie zwycięstwo z Sokołem Aleksandrów

z meczu z sokołem
Sporo kłopotu sprawili nam koledzy z Aleksandrowa w rundzie jesiennej, wszak po pierwszej części meczu przegrywaliśmy 0:2.Pamięć o tym powodowała, że wariant z ciągłym atakiem, jak zdarzało się w ostatnich meczach, raczej nie wchodził w grę.

Było to widać od początku meczu. Obie drużyny rozpoczęły z wyraźnym respektem i starały się o opanowanie środka pola. Piłka znajdowała się to na jednej to na drugiej połowie boiska. Po około pięciu minutach przejęliśmy kontrolę nad grą, choć łatwo nie było.

Jednak już w szóstej minusie po dokładnym dośrodkowania Przemka Płachety Mateusz Wrześniewski strzałem głową pod poprzeczkę zdobył dla nas prowadzenie. Od tego momentu zdobyliśmy lekką przewagę, lecz następne bramki nie padały. Okazje jednak były zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. Mimo, iż mieliśmy tych okazji więcej od przeciwnika pierwsza część meczu zakończyła się naszym skromnym prowadzeniem 1:0.

W drugiej części zagraliśmy nieco inaczej niż w pierwszej. Nie toczyliśmy już tylu pojedynków biegowych z przeciwnikiem jak w części pierwszej. Więcej graliśmy piłką i nasza przewaga wzrosła. Widać było, że koledzy z Aleksandrowa nie biegają już tak szybko, jak do tej pory. Mieliśmy kilka dobrych sytuacji strzeleckich, lecz na bramkę trzeba było jeszcze trochę poczekać.

Jednobramkowe prowadzenie utrzymało się do 37 minuty meczu. Wtedy w okresie naszej przewagi Kacper Stańczyk dostał piłkę przed bramką, minął środkowego obrońcę i strzelił nie do obrony. Prowadziliśmy więc 2:0. Takim też wynikiem zakończyła się druga część meczu.

Na obraz trzeciej części wpływ miała nasza dłuższa ławka rezerwowych i bardziej wyrównany skład. W tej części głównie atakowaliśmy, choć, gdy zbyt zapędziliśmy się do przodu przeciwnik groźnie kontratakował. Jednak interwencje obrońców i bramkarzy, a także niezbędna doza szczęścia sprawiły, że skończyliśmy mecz bez straty bramki.

W trzeciej części bramki dla nas strzelali Damian Henc wykorzystując sytuację "sam na sam" z bramkarzem , Przemek Płacheta po indywidualnej akcji i Wiktor Dedyński po dokładnym dośrodkowaniu z prawej strony.

Mimo, iż wynik meczu sugeruje jego jednostronność, to spotkanie, mimo iż toczyło się przy naszej przewadze jednostronne nie było. Sokół jest silną drużyną, która dzisiaj nie miała szczęścia w sytuacjach podbramkowych. Czasem brakło trochę umiejętności, a czasem trochę spokoju. Ponieważ więcej atakowaliśmy, a obrońcy przeciwnika popełnili kilka błędów w obronie to my strzelaliśmy bramki.

Gratulacje!

ŁKS Łódź - Sokół Aleksandrów 5:0

Strzelcy:
Mateusz Wrześniewski x 1 (6 min)
Kacper Stańczyk x 1 (37 min)
Damian Henc x 1 (43 min)
Przemek Płacheta x 1 (50 min)
Wiktor Dedyński x 1 (53 min)

Zdjęcia z meczu w galerii.

as