Gra wyrównana jak nigdy, zwycięstwo nasze jak zawsze. ŁKS - UKS SMS 3:1.

Dziś gościliśmy lokalnego rywala UKS SMS Łódź. Rywale stawili się we wzmocnionym składzie i z liczna grupą rodziców.

Mecz rozpoczął się od naszych ataków, lecz bez efektu bramkowego. Po kilku minutach gra wyrównała się i była toczona to pod jedną, to pod drugą bramką.

W dziewiątej minucie piłka znalazła się pod bramką przeciwnika i po kilkakrotnym odbiciu się trafiła do Damiana Henca, który wykonał szybki obrót i z bliska strzelił do siatki. Pod koniec pierwszej tercji zaatakował SMS. Po wrzutce piłki pod naszą bramkę zasłonięty bramkarz odbił ją przed siebie, a ponieważ piłki nikt nie wybił w pole dopadł do niej przeciwnik i umieścił w siatce.

Tak straciliśmy pierwszą bramkę na wiosnę.

Staraliśmy się ponownie wyjść na prowadzenie, jednak, pomimo dobrych okazji, jakie mieliśmy do strzelenia bramki pierwsza część meczu zakończyła się remisem 1:1.

W części drugiej sunęły ataki pod jedną i pod drugą bramkę. Widocznie żadna z drużyn nie chciała zrezygnować ze zwycięstwa. Jednak w drugiej części gry bramki nie padły i po 40 minutach nadal był remis.

Trzecią część meczu zaczęliśmy spokojnie - wierząc w dłuższą ławkę rezerwowych i w wyrównany skład.

Atakowaliśmy od początku i naprawdę niewiele brakowało, abyśmy wyszli na prowadzenie. Mimo, iż padający deszcz zachęcał do oddawania strzałów z daleka jakoś nikt nie chciał się na nie zdecydować. Wreszcie w 49 minucie na strzał z daleka zdecydował się Przemek Płacheta. Strzał był na tyle silny i dokładny, że bramkarzowi nie udało się go obronić. Wyszliśmy na prowadzenie 2:1.

Przemek jeszcze dwa razy próbował strzałów z daleka. Za każdym razem bramkarz odbijał piłkę przed siebie, jednak nasze dobitki były niecelne.

Raz piłkę lecącą do bramki przeciwnik zatrzymał ręką, ale sędzia chwilowo zapomniał gdzie ma gwizdek. Niemniej sędziowanie i tak było dwa poziomy wyżej niż tydzień temu.

Zawodnicy SMS wyraźnie nie chcieli wyjeżdżać do domu bez punktów i kilka razy groźnie zaatakowali. Jednak obrona i bramkarz spisali się bez zarzutu. Przed końcem spotkania pod bramką przeciwników o piłkę zawalczył Mateusz Wrześniewski i mimo asysty dwóch obrońców oddał strzał, po którym prowadziliśmy 3:1.

W ten sposób czwarty mecz ligowy z SMS zakończyliśmy czwartym zwycięstwem.

Bilans bramek 22:4.

Gratulacje !!!

ŁKS Łódź - UKS SMS Łódź   3:1

Strzelcy:
Damian Henc x 1 (9 min)
Przemek Płacheta x 1 (49 min)
Mateusz Wrześniewski x 1 (58 min)

as