Na wiosnę wygrywamy wszystko. CHKS - ŁKS 2:3.

pogoda na meczu
W rundzie jesiennej długo rywalizowaliśmy z CHKS-em o pozycję lidera i dopiero bezpośredni pojedynek zapewnił nam pierwsze miejsce, które zajmujemy do dzisiaj.

CHKS ma jeszcze szansę na końcowy sukces w rozgrywkach, więc ten mecz zapowiadał się ciekawie.

Rozpoczęło się od ataków gospodarzy. Ponieważ każde bezpośrednie starcie sędzia interpretował jako faul na gospodarzach wyglądało, że będzie ciężko.

Już na początku meczu mogliśmy przegrywać 1:0, bo w sytuacji sam na sam z Damianem Piotrowskim znalazł się napastnik CHKS-u, jednak szybkie wyjście Damiana do piłki uniemożliwiło celny strzał. Chwilę później sędzia uznał, że straciliśmy gola, chociaż Wojtek Ciejka wybił piłkę z linii bramkowej. Sytuacja do oceny była prosta, ponieważ piłka znajdowała się na ziemi. Musieliśmy jednak odrabiać straty. Zajęło to nam minutę. Szybką akcję lewą stroną przeprowadził Przemek Płacheta, podał do środka do Damiana Henca, który umieścił piłkę pod poprzeczką.

Było więc 1:1. Wynik ten jednak nie utrzymał się jednak do końca pierwszej części meczu. Po błędzie przy wyprowadzaniu piłki szansę trafienia do pustej bramki dostał przeciwnik i przegrywaliśmy 2:1. Znowu musieliśmy odrabiać straty. W pierwszej części meczu jednak gola już nie zdobyliśmy i na przerwę schodziliśmy przegrywając jedną bramką.

Atakowaliśmy od początku drugiej części meczu. Dało się jednak zauważyć, że przeciwnicy biegają nieco wolniej niż na początku meczu. To pomogło nam osiągnąć przewagę.

Przewaga została wykorzystana, gdy Damian Henc znalazł się sam na sam z bramkarzem gospodarzy i strzelił obok niego do bramki. Było więc 2:2. Przewaga nasza stawała się coraz wyraźniejsza. Następne bramki jednak nie padały. Próbowaliśmy strzałów z dystansu, dośrodkowań, jednak bez efektu. Druga część meczu zakończyła się z wynikiem remisowym.

W trzeciej części nadal atakowaliśmy. W 52 minucie nastąpiła decydująca akcja meczu. Na strzał z dystansu zdecydował się Michał Cichacki. Piłkę bramkarzowi cały czas zasłaniał Damian Henc, aby w ostatniej chwili odsłonić ją i lekko zmienić kierunek. Nie było szans na interwencję - objęliśmy prowadzenie 2:3.

Było widać, że gospodarze mają coraz mniej sił i trudno im będzie nam zagrozić.

Tuż przed końcem meczu zerwali się jeszcze do ataku, jednak bez efektu.

Po meczu walki wygrywamy z rywalem do zajęcia pierwszego miejsca w lidze na jego boisku.

Gratulacje!

CHKS Łódź - ŁKS Łódź 2:3

strzelcy:
Damian Henc x 3 (10, 27, 52 min)

as

Zdjęcia z meczu w galerii.