Mecz z Widzewem też na czwórkę

po meczu
Dzisiejszy, wyjazdowy mecz z Widzewem zaczęliśmy od okazji do strzelenia bramki - Przemek Płacheta uciekł obrońcom i miał okazję do strzelenia gola, jednak bramkarz Widzewa zdążył z interwencją. Później gra się wyrównała. Widzew krył agresywnie w pobliżu naszego pola karnego i mimo, iż nie stwarzał sobie okazji do strzelenia gola, to skutecznie utrudniał nam przejście z piłką do przodu. Minuty upływały, a gra wciąż toczyła się w okolicach środka boiska, choć częściej po naszej stronie.

Ciekawe było jak długo koledzy z Widzewa wytrzymają tak wysoki pressing. Już w siedemnastej minucie dobrze dotąd poukładana gra widzewiaków całkiem się rozsypała.

Najpierw w zamieszaniu w widzewskim polu karnym do odbitej piłki doszedł Przemek Płacheta i nie atakowany przez nikogo strzelił do bramki, w której nie było już bramkarza. Następnie po rozpoczęciu gry od środka przejętą piłkę otrzymał ponownie Przemek, po raz kolejny uciekł obrońcom i podał do Damiana Henca, który z bliska strzelił gola. Do końca pierwszej polowy jeszcze kilka razy zaatakowaliśmy, ale bez efektu.

Po przerwie gra toczyła się już z naszą przewagą. Widzew sporadycznie przedzierał się na naszą połowę, ale nie zagrażał bramce. My mieliśmy kilka okazji do strzelenia goli, jednak do bramki trafiał tylko Janek Tarnowski, który dobrą grę w środku pola uwieńczył strzeleniem dwóch goli.

W sumie odnieśliśmy zasłużone i wysokie zwycięstwo.

Jest to nasza trzecia wygrana z Widzewem w lidze, dziewiętnaste kolejne ligowe zwycięstwo i czterdziesty czwarty mecz bez porażki.

Gratulacje!

Widzew Łódź - ŁKS Łódź      0:4

strzelcy:
Jan Tarnowski x 2 (37, 54 min)
Przemek Płacheta x 1 (17min)
Damian Henc x 1 (17 min)

as

Zdjęcia z meczu w galerii.